MoSURO Bike Team - Marecki Klub Turystyki Rowerowej
Rowerowy Squad Marki
Główna
artykuły
pliki
forum
zawodnicy
wycieczki
galeria
szukaj
Nawigacja
Portal
  Strona Główna
  Artykuły
  Download
  FAQ
  Linki
  Szukaj

MOSURO
  Zawodnicy
  Wycieczki
  Galeria
  Rowery

Komunikacja
  FORUM
  Księga Gości
  Kontakt

Losowa fotografia
Użytkowników Online
Gości Online: 9
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 52
Najnowszy Użytkownik: kathrilhala
Kto? Gdzie?
Odwiedzający oglądają:
46.229.168.xxx @ rower/rowery.p...
46.229.168.xxx @ rower/rowery.p...
46.229.168.xxx @ rower/rowery.p...
46.229.168.xxx @ rower/rowery.p...
46.229.168.xxx @ rower/rowery.p...
46.229.168.xxx @ rower/rowery.p...
46.229.168.xxx @ rower/rowery.p...
46.229.168.xxx @ rower/rowery.p...
52.91.90.xxx @ rower/wycieczk...

Parametry wycieczki:
  << >>
Sudety 2007: Szklarska - Szczawno 2007-07-13
rower
rekreacja
Parametry wycieczki:
Dystans: 91 km
Czas jazdy: 04:50:00
V max: 55 km/h
AVS: 18.83 km/h
Trasa:
Szklarska Poręba - Przesieka - Karpacz - Kowary - Pisarzowice - Kamienna Góra - Gostków - Stare Bogaczowice - Struga - Szczawno Zdrój

ślad GPS w serwisie BikeBrother
Uczestnicy wycieczki: 5 osób
Jaro
(MERIDA MATTS PRO)
rower

m_k
(Unibike Viper)
rower

DST: 91.285 km; TM: 04:53:30
MXS: 55.1 km/h; AVS: 18.66 km/h

Sławosz
(Merida MIAMI)
rower

Robo
(Maxim)
rower

Suchy
(Unibike XENON)
rower

Relacja:
Spotkaliśmy się wszyscy koło 22 na Wschodniej, gdzie musieliśmy jeszcze kupić bilety na pociąg do Szklarskiej. Oczywiście starożytny system komputerowy PKP nie ułatwia zakupu większej ich ilości (4 ulgowe + 1 normalny + 5 na rower) - wystawienie i wydrukowanie zajęło kasjerce trochę czasu (strach pomyśleć co by się działo gdyby chciała wydrukować każdy bilet z osobna, choć i tak zaczęliśmy się trochę niecierpliwić). Z biletami udalismy się od razu na peron (po drodze trzeba było jeszcze wnieść rowery po schodach), gdzie zaczęliśmy szukać wagonu rowerowego - poszliśmy na koniec, a trzeba było na początek, więc przebiegliśmy się niepotrzebnie z rowerami wzdłuż całego pociągu. Sam wagon był niemal pusty, oprócz naszych pojazdów znajdował się w nim jedynie wózek inwalidzki.
Chwali się podstawienie specjalnego wagonu (jeszcze 2 lata temu nie jeździł na tej trasie), nie ma jednak nic za darmo, bo wydłużeniu uległ czas podróży (12 godzin zamiast 11 jak wcześniej). Jak można łatwo zgadnąć pociąg i tak jechał dłużej - jakieś 13 godzin i 15 minut. Z Warszawy Wschodniej wyjechaliśmy koło 22.30, a w Szklarskiej Porębie byliśmy o 11.45.

Pogoda na miejscu była zmienna - wcześniej w nocy padał deszcz, teraz słońce raz po raz chowało się i wychodziła zza chmur, ale ogólnie było ciepło.
Po wyładowaniu się z wagonu i zamontowaniu bagaży na rowery ruszyliśmy od razu na pierwszy etap. Przejechaliśmy przez centrum Szklarskiej, gdzie zajechalismy jeszcze do sklepu (picie, batoniki, itp.), a potem wskoczyliśmy na szlak Liczyrzepa do Karpacza.
Droga była tu niemal płaska i gładka. Dopiero po minięciu Jagniątkowa nawierzchnie zmieniła się na bardziej kamienistą - tu już trochę trzęsło. Na szczęście po dotarciu do Przesieki szlak prowadził już asfaltem. W tym miejscu zrobiliśmy sobie krótki postój... Już mieliśmy ruszać, gdy Jaro poleciał na bok, prosto na Suchego i jego rower, w wyniku czego zgięła się w nim nóżka (w rowerze, nie w Suchym ma się rozumieć ;)
Asfaltem zjechaliśmy w dół do Przesieki, skąd zaczęliśmy pierwszą tego dnia męczącą wspinaczkę. Droga wiła się serpentynami, na których nasza grupka uległa mocnemu rozciągnięciu. Z przodu Jaro z Suchym, kilkaset metrów dalej Michał, a na szarym końcu Sławek z Robertem. Na jednym z takich przystanków, kiedy to czekaliśmy na maruderów, z przedniego koła roweru Jarka dało się posłyszeć głośne "psssss..." Cieniutka dętka nie wytrzymała wysokiego ciśnienia i rosnącej temperatury. Szybka wymiana, wszyscy w komplecie i znowu mogliśmy jechać. Droga pięła się prosto pod górę i to coraz stromiej. Wg Rowerowej Bazy Podjazdów jest to najtrudniejszy polski podjazd asfaltowy. My nie wjeżdżalismy co prawda na samą Przełęcz Karkonoską, ale i tak musieliśmy pokonać najtrudniejszy odcinek (DW Chybotek - Droga Sudecka), pod koniec którego nachylenie przekraczało 15% (a nawet 27% na długości 50m). Podjazd porządnie nas wymęczył i ponownie porozrywał naszą piątkę. Na szczęście po dotarciu do Drogi Sudeckiej (tutaj kolejny odpoczynek) mieliśmy już z górki. Asfaltem śmignęliśmy do Borowic. Tu szlak znowu prowadził leśną drogą ze sporą ilością luźnych kamieni. Wkrótce potem wskoczyliśmy na asfalt i dojechaliśmy do Karpacza. Przejazd (w zasadzie zjazd, w tym ze słynnego Orlinka, gdzie kończą się wyścigi Tour de Pologne) przez miasto i postój w centrum, gdzie w pizzeri zatrzymaliśmy się na obiad.
W tym momencie była już 16, a my z zaplanowanych ~90km zrobiliśmy zaledwie 1/3. Na szczęście dalsza trasa miała prowadzić wyłącznie po drogach asfaltowych (z małym wyjątkiem). Z Karpacza ruszylismy na Kowary. Odcinek ten pokonaliśmy raz dwa, bo było lekko z górki, a i wiatry mieliśmy sprzyjające. W Kowarach trochę popadało, ale zaraz przestało. Tu po raz kolejny dał o sobie znać pech (piątek 13!), bo po zgiętej nóżce i pękniętej dętce przyszedł czas na łańcuch Jara (poszło jedno ogniwo). Dobrze, że miał ze sobą zapasowy... Chcieliśmy przejechać skrótem przez góry w kierunku Pisarzowic (alternatywą była jazda szosą, która omijała je sporym łukiem od południa), nie wiedzieliśmy jednak czego można się na nim spodziewać - dość równej drogi czy, co gorsza, kamienistego szlaku pieszego. Trochę na intuicję, a trochę posiłkując się niezbyt dokładną mapką, próbowaliśmy odnaleźć nasz skrót. Zapytaliśmy się nawet mieszkanki Wojkowa, która kazała nam się wracać do głownej drogi i dopiero stamtąd skręcać w boczną odnogę. Jak się okazało - zupełnie niepotrzebnie, bo obie drogi (ta, którą sami chcielismy jechać i ta druga, którą poleciła nam kobieta) łączyły się. Zatem nakręciliśmy jedynie kilka dodatkowych kilometrów. Sam podjazd był dosyć stromy i męczący, choć na szczęście nawierzchnia była całkiem komfortowa (z początku nawet i asfalt, potem trochę żwiru i drobnych kamyczków).
Po dotarciu na przełęcz mogliśmy zjechać do Czarnowa (dość wyboiście), stamtąd już asfaltem w dół do Pisarzowic i dalej do Kamiennej Góry. Mogliśmy teraz się rozpędzić i nadrobić trochę straconego czasu. Za Kamienną mieliśmy ze 2 niezbyt wymagające podjazdy. Był też jeden szczególnie długi zjazd z Nowych do Starych Bogaczowic. Do końca zostało nam jedynie kilka kilometrów i dwa niewielkie podjazdy (przed Strugą i samym Szczawnem), na których znowu rozciągnęlismy się na znacznej długości . Po odpoczynku i zebraniu się do kupy czekał nas jedynie krótki zjazd.
Byliśmy na miejscu. Zostawiliśmy bagaże i zdążyliśmy jeszcze wyskoczyć do pobliskiego Wałbrzycha do hipermarketu, pod którym Jara i Michała K, którzy czekali przed sklepem i pilnowali rowerów, zaczepił jeden z miejscowych i zaczął im opowiadać o swoich kolarskich wyczynach...
Zdjęcia:
100_1323.jpg

100_1323_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1184

100_1324.jpg

100_1324_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1160

100_1325.jpg

100_1325_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1071

100_1327.jpg

100_1327_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1060

100_1328.jpg

100_1328_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1128

100_1330.jpg

100_1330_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1139

100_1332.jpg

100_1332_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 988

100_1337.jpg

100_1337_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1051

100_1340.jpg

100_1340_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1063

100_1341.jpg

100_1341_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1172

100_1342.jpg

100_1342_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1276

100_1344.jpg

100_1344_t1.jpg

Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 1106

Strona 1 z 2 1 2 >
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.

15709 odsłon

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Zapomniane hasło?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

^robert
DATA: 26/04/2010 22:50
sezon otwarty!!!

@MS
DATA: 11/04/2010 20:35
oj trzeba, nowy sezon rozpoczęty, trzeba i nad stroną podziałać

^robert
DATA: 11/04/2010 20:04
coś ruch zamarł na tej naszej stronie; trzeba coś z tym zrobić

@MS
DATA: 28/05/2009 17:09
Zbieram się do aktualizacji silnika strony od dłuższego czasu i się zebrać nie mogę ;-) Obecnie niestety nie trzeba być hakierem aby narozrabiać na stronie

^m_k
DATA: 25/05/2009 00:53
link sie ucial...
http://www.mosuro.pl/viewpage.php?page_id=8&ar tist=1612

^m_k
DATA: 25/05/2009 00:52
link sie ucial...
http://www.mosuro.pl/viewpage.php?page_id=8&ar tist=1612

^m_k
DATA: 25/05/2009 00:50
moze hakiera nie bylo, ale za to spamerow sie tu namnozylo ostatnio...
linki w komentarzach pod newsami, pelno nowych uztkownikow o dziwnych nazwach albo to http://www.mosuro.pl/viewpage.php?page_id

^m_k
DATA: 18/05/2009 22:43
Dla mnie kierunek moze być dowolny - byle było tam ciepło i bez deszczu smiley
Nie wiem jak z terminem, moze udaloby sie akurat miedzy sesja a poczatkiem lipca...

^robert
DATA: 16/05/2009 13:47
A tak w ogóle to proponuję pomyśleć nad jakąś kilkudniową wycieczką (najlepiej w czerwcu). Może jakieś propozycje??

^robert
DATA: 16/05/2009 13:44
Zamiast komentować nasze wyczyny lepiej byś się wziął do roboty i sam zaczął jeździć. Sezon w pełni a km u ciebie nie przybywa Michale S.smiley
A tak w ogóle to proponuję pomyśleć nad jakąś kilkudniową w

Copyright © 2006-2009, MOSURO Bike Team - rowery, wycieczki, turystyka rowerowa