Podsumowanie sezonu 2007
Dodane przez MS dnia Luty 02 2008 12:05:51
Zakończyliśmy sezon 2007. Można pisać więc kolejne podsumowanie. W tym roku jak też i w poprzednich latach dokonaliśmy dalszych postępów. Wprawdzie nasz klub nie wzbogacił się o nowych członków, ale padły kolejne rekordy. Przekroczyliśmy mianowicie magiczną granicę 200km w trakcie jednej wycieczki. Teraz pora na 300km :). Padł też rekord średniej prędkości, tj. 36,5km/h. Podczas 183 wycieczek przejechaliśmy 10509km (łączna długość naszych wycieczek) w czasie 406h 51m - daje to łączną średnią prędkość 25.83km/h. Liczba osobokilometrów(suma km przejechanych przez wszystkich zawodników) - 18621km - to daje ok 8'867'143 obrotów koła w przeciętnym rowerze górskim.

Podobnie jak w roku ubiegłym zaliczyliśmy 2 dłuższe wypady. Pierwszy to majowa wycieczka do Wilna (630km), drugi-wyjazd w Sudety (400km).


Rozszerzona zawartość newsa

Zakończyliśmy sezon 2007. Można pisać więc kolejne podsumowanie.

W tym roku jak też i w poprzednich latach dokonaliśmy dalszych postępów. Wprawdzie nasz klub nie wzbogacił się o nowych członków, ale padły kolejne rekordy. Przekroczyliśmy mianowicie magiczną granicę 200km w trakcie jednej wycieczki. Teraz pora na 300km :). Padł też rekord średniej prędkości, tj. 36,5km/h. Podczas 183 wycieczek przejechaliśmy 10509km (łączna długość naszych wycieczek) w czasie 406h 51m - daje to łączną średnią prędkość 25.83km/h. Liczba osobokilometrów(suma km przejechanych przez wszystkich zawodników) - 18621km - to daje ok 8'867'143 obrotów koła w przeciętnym rowerze górskim.

Podobnie jak w roku ubiegłym zaliczyliśmy 2 dłuższe wypady. Pierwszy to majowa wycieczka do Wilna (630km), drugi-wyjazd w Sudety (400km).

Wyjazd do Wilna będziemy wspominać jako walkę z naturą. Pogoda nie dopisała i musieliśmy walczyć przede wszystkim z bardzo silnym wiatrem. Było też nie za ciepło, no i czasami padał deszczyk. Do celu jednak dotarliśmy, miasto zwiedziliśmy (wprawdzie w ekspresowym tempie i niestety nie całą ekipą-Robert, Sławek, Paweł). Udało nam się też „obalić” piwną wieżę na festynie zorganizowanym z okazji wejścia Litwy do UE.
Na tym wyjeździe swój chrzest bojowy przeszedł nowy rower Michała K. zakupiony tuż przed tą wyprawą. Spisał się bardzo dobrze. Nie było z nim żadnych problemów.

Na drugim wyjeździe było zdecydowanie lepiej. Przynajmniej jeśli chodzi o pogodę, która była wręcz wspaniała-ponad 300C, bez wiatru i deszczu (za wyjątkiem ostatniego dnia). Niestety ilość przejechanych kilometrów oraz teren po którym podróżowaliśmy dały nam się mocno we znaki. Trzech z pięciu uczestników tej wyprawy narzekało później na ból w kolanach. Jedynie osoby wyposażone w system SPD nie miały tych problemów.
Tak czy inaczej z wycieczki możemy być zadowoleni. Zobaczyliśmy wiele turystycznych miejscowości znajdujących się na trasie naszego przejazdu. Obejrzeliśmy kaplicę czaszek w Czermnej oraz zwiedziliśmy kopalnię złota w Złotym Stoku. Niestety na inne atrakcje zabrakło nam czasu.

Na maratonach może nie pokazaliśmy się z najlepszej strony (za wyjątkiem Jarka), ale biorąc pod uwagę zasady na jakich przyszło nam się ścigać chyba nie było najgorzej. Wprowadzenie sektorów oraz zliczanie średniej ze wszystkich dotychczas rozegranych wyścigów a nie tylko z tych w których brało się udział, było dla nas krzywdzące. Musieliśmy zawsze startować z ostatnich miejsc i z góry skazani byliśmy na porażkę (dotyczy Roberta i Michała). Mamy nadzieję, że w przyszłym sezonie coś się zmieni w tej kwestii.

Mówiąc o maratonach warto też wspomnieć o debiucie Pawła. Miał on miejsce 15.04.2007r. w Nieporęcie na zawodach z cyklu MTB Marathon. Nie mówmy tu może o miejscach. Najważniejsze, że dojechał do mety. Liczy się bowiem wola walki i sam udział w zabawie.

Teraz czas odpoczynku, regeneracji organizmu i szykowania się do kolejnego sezonu. Mamy nadzieję, że tak jak w tym minionym będzie co wspominać. Piękne krajobrazy oraz ostre szybkie zjazdy na długo pozostaną w naszej pamięci. Jesteśmy bogatsi o kolejne doświadczenia i zamierzamy z nich korzystać. Mamy nadzieję, że w 2008r. pogoda będzie jednak trochę łaskawsza. Miniony rok był bowiem wyjątkowo mokry przez co liczba naszych wycieczek nie jest imponująca.

*/M.S./: Najwięcej km w tym sezonie, podobnie jaki i w poprzednim, przejechał Jarek R., jego licznik na rowerze wskazuje grubo ponad 10'000 km, jednak nie udokumentował wszystkich swoich treningów i dlatego nie został uwzględniony w zestawieniu.